Językowo, Najnowsze, Ogólne, Pozostałe

O tym jak poskromić wszystkowiedzącego ucznia

Praca w zawodzie jest piękna pod warunkiem, że twój zawód jest rzeczywiście twoim  ukochanym zawodem.

Zawsze ciągnęło mnie do nauczania, z tymże na początku chciałam być panią od matematyki. Nie wyszło, i dobrze, bo teraz jest super. Wiem, że dopiero zaczynam swoją karierę i długa droga przede mną, i być może (choć tego bym nie chciała) jeszcze kiedyś będę miała dość, ale póki co nie mam i tego się trzymajmy.
Dotychczas uczyłam głównie dzieci lub osoby, które dopiero zaczynały swoją podróż z francuskim.
Pewnego dnia jednak, „napatoczył się” Uczeń, który już dość dobry poziom ma. Strach, stres czy dam radę pomóc osobie w polepszeniu języka podczas gdy mój poziom jest tylko nieco wyższy. Przemyślałam sprawę. Prędzej czy później i tak będę musiała zmierzyć się z taką osobą, czy tego chcę, czy nie. Zgodziłam się i zaraz potem dowiedziałam, że ów Uczeń ma swój plan, on wie  jak (się) uczyć, a ja jestem tylko po to, by go ewentualnie korygować. Metody Ucznia wydawały mi się lekko dziwne, więc początkowo powiedziałam jak ja widzę sprawę, ale stwierdził, że jego metoda jest lepsza i sprawdzona.
Ok, spróbujemy, niech będzie po twojemu.

Stało się. Dostałam takie wypracowanie do sprawdzenia, że myślałam, że umrę. Poważnie. (Bo jego metoda polega m.in. na tym, że pisze wypracowania). Tylko, że Uczeń to taki filozof, a ja.. cóż… no, ja nie. Żeby rozgryźć o co tak naprawdę w nim chodzi, siedziałam i czytałam po kilka razy, a to tylko połowa sukcesu. Teraz trzeba je poprawić. Przyznam, że na raz się nie da. Mózg odpływa. Siedziałam więc i siedziałam, umierałam, myślałam: a co by było gdybym takich wypracowań miała z 20? Toć to tylko jedno, JEDNO! A ty siedzisz jak głupia, czytasz, męczysz się. Wysłałam więc poprawioną pracę do pewnego Francuza. Myślałam, że może faktycznie „jestem jakaś tępa”. Odpowiedź jaką dostałam bardzo mnie ucieszyła. Wszystko ze mną w porządku! Lata pracy nie poszły na marne.

W pewnym momencie myślałam, ze zrezygnuję. Nie tylko ze względu na wypracowania, ale na metodę, która według mnie była bez sensu. Śmiem się wymądrzać, bo akurat na zajęciach z metodyki byłam bardzo skupiona.

W dzisiejszych czasach istnieje bowiem coś takiego jak „podejście komunikacyjne” w nauczaniu języków obcych. Oznacza to, że głównym celem nauki języka jest umiejętność dogadania się, po prostu. Możemy powiedzieć, że do dobrej komunikacji potrzebne nam są 4 sprawności:

  1. rozumienie ze słuchu,
  2. rozumienie tekstu pisanego,
  3. tworzenie tekstu mówionego,
  4. tworzenie tekstu pisanego.

Tyle tylko, że nawet w języku ojczystym nie mamy rozwiniętych wszystkich czterech sprawności na tym samym poziomie. Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie wolał wypowiadać się, np. pisemnie równocześnie mając „problem” z wypowiadaniem się na głos. Ja, na przykład nie rozumiem czasem tekstu naukowego. Zdarza się też, że ktoś do mnie mówi, a ja w ogóle nie wiem o co chodzi. I co? Oznacza, to, że nie mam dobrego poziomu języka polskiego?

Jestem zdania, że ucząc się języka obcego należy robić to, co rzeczywiście będzie przydatne. I nie, nie chcę powiedzieć, że pisanie jest bez sensu. Ale czy dla rozrywki, drogi Uczniu piszesz po polsku takowe wypracowania? Sam mi powiedziałeś, że nie. Raz na jakiś czas można „wyprodukować” takowy tekst, ale nie ciągle.

Wróćmy jednak do tytułu, bo się rozgadałam. Jak więc poskromić wszystkowiedzącego ucznia? Sprawa jest prosta. Po prostu trzeba być pewnym swoich metod i przede wszystkim umieć uzasadnić dlaczego twoim zdaniem są one dobre. Nauczyciel musi wiedzieć co robić. Jasne, warto być otwartym i poznawać nowe, ale Ty nauczycielu też masz się czuć dobrze na lekcji.

Co zrobiłam? „Wzięłam Ucznia z zaskoczenia”:

  • iiiiii przygotowałam lekcję całkowicie sama (bo do tej pory tego nie było),
  • powiedziałam co mi się nie podoba,
  • uzasadniłam to,
  • byłam szczera.

Zadziałało i w przyszłym tygodniu znowu kontynuuję bycie nauczycielką z pierwszego zdarzenia!

Ps1. Coś podbudowania się, że znajomość naszego języka obcego wcale nie musi być taka zła KLIK KLIK

Ps2. Zachęcam do zapisania się na subskrypcję, wtedy powiadomienia o nowym wpisie przyjdą Ci na maila.

Ps3. Czy mam założyć funpage’a do bloga na Facebooku? Dajcie znać, proszę.

Reklamy

1 myśl w temacie “O tym jak poskromić wszystkowiedzącego ucznia”

  1. Podziwiam! Super się czyta, super, że się nie poddałaś, super, że podziałało od razu 😉 Życzę wytrwałości w dalszym nauczaniu i jak najwięcej uczniów chętnych do współpracy 🙂

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s